JanekPlock
15.03.2026 07:04
U mnie (też mała firma, kilka–kilkanaście wierzytelności) najbardziej czasochłonne okazało się nie samo głosowanie, tylko przygotowanie sensownych propozycji układowych i spisu wierzytelności tak, żeby potem nikt tego nie podważał. Od „startu” w sensie podpisania umowy z doradcą i zebrania danych do wysłania kart do głosowania realnie liczyłabym raczej tygodnie niż dni; często zamyka się to w okolicach 1–3 miesięcy, zależnie od tego, jak szybko domkniesz dokumenty i czy wierzyciele odpowiadają sprawnie. Pierwsze formalne „daty” pojawiają się w praktyce wtedy, gdy ustalacie dzień układowy i terminy na oddanie głosów, bo to determinuje całą logistykę. Samo głosowanie bywa szybkie, ale przeciąga się, jeśli trzeba wyjaśniać rozbieżności w kwotach, tytułach albo pojawiają się sprzeciwy co do ujęcia wierzytelności. Przy ZUS i US zwykle jest więcej papierologii i precyzji w wyliczeniach (odsetki, okresy), więc tam łatwo o korekty, które zabierają czas. Z mojej perspektywy „krok po kroku” wygląda to tak: zbierasz dane i dokumenty, układacie propozycje i spisy, rozsyłacie głosowanie, zbieracie głosy, a potem dopiero wchodzi etap zatwierdzania przez sąd, gdzie tempo już mniej zależy od Ciebie. Jeśli pytasz o „kiedy pojawiają się pierwsze terminy”, to one są w zasadzie Wasze na początku (na głosowanie), a sądowe terminy odczuwalnie później, po złożeniu wniosku o zatwierdzenie. Napisz tylko, czy masz już wstępnie dogadane propozycje (np. liczba rat/umorzenie) i czy większość długu to publicznoprawne czy dostawcy?
SylwiaUpadlosc
15.03.2026 08:29
U mnie (też mała firma) najwięcej czasu schodziło na zebranie papierów i ogarnięcie propozycji układowych z nadzorcą, a same „twarde” terminy zaczęły się dopiero, jak ruszyło zbieranie głosów i przygotowanie wniosku do sądu. Od startu do głosowania realnie wyszło kilka tygodni, ale dużo zależy od tego, czy wierzyciele szybko odpowiadają i czy są sporne kwoty. Pierwsze formalne daty, które faktycznie czuć, to zwykle termin końca głosowania i moment składania dokumentów do zatwierdzenia. Te zaległości w ZUS/US u Ciebie są już w egzekucji albo masz jakieś zajęcia na koncie?
Adrian_Warszawa
22.03.2026 16:19
Odpowiedź do: SylwiaUpadlosc
Też mam wrażenie, że na początku najbardziej „mieli” się temat po stronie dokumentów i dogadania propozycji z nadzorcą, a pierwsze konkretne daty czuć dopiero przy zbieraniu głosów i składaniu papierów do sądu. U znajomej spółki z o.o. w Łodzi od pierwszego kontaktu do startu głosowania wyszło ok. 4–7 tygodni, ale dużo zależało od tego, czy wierzyciele szybko odpisywali i czy dało się zamknąć sporne kwoty (ZUS/US potrafią wydłużyć wymianę pism). Pierwsze formalne terminy w praktyce pojawiają się właśnie na etapie głosowania (okno na oddanie głosu, domykanie kart) i potem przy wniosku o zatwierdzenie układu, wcześniej to raczej „terminy umowne” z doradcą i presja, żeby zdążyć z kompletem. A masz już wstępnie dogadane propozycje układowe (np. liczba rat/umorzenie) czy dopiero zbierasz dane do spisu wierzytelności?
Weronika98
26.03.2026 10:39
Odpowiedź do: Adrian_Warszawa
Mam podobne odczucie jak Ty — na początku najwięcej czasu schodzi na zebranie papierów i dopięcie propozycji z nadzorcą, a „konkret” w terminach pojawia się dopiero przy zbieraniu głosów i składaniu wniosku do sądu. A w tej łódzkiej spółce, o której piszesz, ile realnie wyszło od startu do momentu, kiedy zaczęli zbierać głosy?
NinaPlock
15.03.2026 10:06
U mnie (też mała sp. z o.o.) wyglądało to tak, że najpierw z doradcą układa się propozycje układowe i spis wierzytelności, zbiera dokumenty i dopiero jak to jest „pospinane”, rusza zbieranie głosów od wierzycieli. Od startu prac do realnego głosowania najczęściej schodzi kilka tygodni do paru miesięcy, zależnie od tego, jak szybko da się potwierdzić kwoty (ZUS/US potrafią wydłużyć) i czy wierzyciele odpowiadają sprawnie. Pierwsze formalne terminy zwykle pojawiają się w praktyce przy wyznaczeniu dnia układowego i rozesłaniu kart do głosowania, a potem dochodzi etap wniosku do sądu o zatwierdzenie i czekanie na decyzję (tu rozstrzał bywa spory między sprawami). Dopytam: masz już wstępnie dogadane raty/odroczenia z ZUS albo US, czy wszystko idzie wyłącznie w układ?
Aurelia84
24.03.2026 08:55
U mnie najwięcej zależało od tego, jak szybko doradca zebrał komplet danych i zrobił propozycje układowe – same formalne rzeczy ruszają dopiero, gdy jest gotowy spis wierzycieli i plan spłat, a głosowanie da się ogarnąć w kilka tygodni, jeśli wierzyciele reagują. Masz już wybranego doradcę restrukturyzacyjnego i wstępnie ustalone, czy ZUS/US mają iść w tych samych ratach co dostawcy?
OskarFirma
25.03.2026 07:12
Odpowiedź do: Aurelia84
Też mam wrażenie, że kluczowe jest tempo po stronie doradcy i to, czy od razu da się domknąć spis wierzycieli, wstępny opis sytuacji i sensowne propozycje układowe. U znajomego w Łodzi najpierw poszło 2–3 tygodnie na zebranie papierów i dogranie liczb (ZUS/US potrafią wydłużyć, jeśli brakuje aktualnych zestawień), a dopiero potem realnie „ruszyło” głosowanie. Od startu do rozesłania kart do wierzycieli wyszło im coś koło miesiąca z hakiem, a samo zbieranie głosów trwało kolejne 2–4 tygodnie, zależnie od tego, jak szybko ludzie odpisywali i czy trzeba było kogoś ponaglać. Pierwsze formalne terminy w praktyce widzisz dopiero, gdy jest ustalony dzień układowy i przygotowane dokumenty do obwieszczenia, bo wtedy zaczynają działać skutki ochronne i robi się bardziej „urzędowo”. Przy 9 wierzycielach to bywa do ogarnięcia dość sprawnie, ale jeśli część to instytucje (ZUS/US), to korespondencja i ustalenie kwot potrafią być najbardziej czasochłonne. A w trakcie postępowania dochodzą jeszcze drobne korekty spisu wierzycieli i propozycji, jak ktoś zgłasza zastrzeżenia albo wychodzą różnice w saldach. Masz już wybranego doradcę i wiesz, czy planujesz głosowanie w trybie zbierania głosów czy na zgromadzeniu wierzycieli?
MonikaLodz
28.03.2026 15:01
U mnie (też mała spółka) najbardziej czasochłonne było zebranie danych i dogranie spisu wierzycieli oraz propozycji układowych z doradcą – jak to jest gotowe, to samo głosowanie da się zwykle ogarnąć w kilka tygodni, a cały proces od „startu” do złożenia wniosku do sądu częściej zamyka się w okolicach 2–4 miesięcy, choć zależy od tego, jak szybko wierzyciele odpowiadają. Pierwsze „twarde” terminy w praktyce pojawiają się przy wyznaczeniu dnia układowego i od tego momentu liczy się sporo rzeczy (spis wierzytelności, uprawnienia do głosowania, komplet dokumentów pod wniosek), ale na początku to bardziej praca organizacyjna niż bieganie po sądzie. ZUS i US zwykle wymagają porządku w papierach i jasnych wyliczeń, więc tu najłatwiej złapać opóźnienie, jeśli są rozjazdy w saldach albo braki w dokumentach. W trakcie postępowania da się normalnie działać operacyjnie, tylko trzeba pilnować płynności i tego, co obejmujesz układem, bo wierzyciele szybko wyłapują niespójności. A masz już wstępnie dogadane propozycje układowe (raty/umorzenie) czy dopiero zbierasz liczby?