GrzesiekWarszawaFirma
12.04.2026 09:23
Z mojego doświadczenia banki potrafią to spiąć (kredyt/linia na zaliczkę + akredytywa albo gwarancja), ale przy krótkiej historii firmy mocno patrzą na zabezpieczenia, marżę/zdolność i realność kontraktu (proforma, INCOTERMS, terminy, odbiorca/rynek), więc bez majątku pod zastaw często kończy się na ograniczonych limitach albo dodatkowych wymaganiach. Masz już jakiekolwiek zabezpieczenie (np. hipoteka/poręczenie) i od ilu miesięcy działa spółka?
Konrad_84
12.04.2026 11:35
Odpowiedź do: GrzesiekWarszawaFirma
Potwierdzam z mojego podwórka: przy krótkiej historii da się to czasem ułożyć jako finansowanie zaliczki + akredytywa/gwarancja, ale bank szybko schodzi na temat twardych zabezpieczeń i „papierów” do kontraktu (proforma, warunki dostawy, terminy, sens biznesowy), więc bez majątku pod zastaw albo mocnego poręczenia bywa ciężko. Macie coś, co bank może realnie zabezpieczyć (np. nieruchomość/poręczenie właściciela) i czy maszyna ma już konkretne zamówienia pod siebie?
Beata_88
21.04.2026 08:42
Odpowiedź do: GrzesiekWarszawaFirma
Dzięki, to brzmi sensownie — możesz doprecyzować, o jakie zabezpieczenia bank Cię realnie prosił przy takiej krótkiej historii (hipoteka/zastaw na maszynie/poręczenie właściciela) i czy akredytywa była na 70% „przed wysyłką” czy na dokumenty po załadunku?
Michalina_Katowice
12.04.2026 09:33
U nas bank podszedł do tematu, ale przy krótkiej historii firmy bardziej liczyły się twarde zabezpieczenia i cashflow niż sama „opowieść” o imporcie. Zaliczki z kredytu obrotowego dało się ogarnąć, ale bank mocno dopytywał o kontrakt, proformę, Incoterms, harmonogram płatności i czy jest wkład własny; bez tego rozmowa szybko się kończyła. Akredytywa jak najbardziej wchodzi w grę, tylko przy małej spółce bank zwykle traktuje to jak limit (z zabezpieczeniem) i może chcieć, żeby część ryzyka była po Twojej stronie, a dostawca miał komplet dokumentów „pod akredytywę”. Czasem łatwiej przechodził standby L/C albo gwarancja zapłaty zamiast klasycznej akredytywy, ale to zależy od banku i dostawcy. Macie już jakieś zabezpieczenie pod limit (hipoteka/zastaw na maszynie/poręczenie wspólników) i ile miesięcy spółka realnie działa?
SlawekOddluzenie
12.04.2026 17:55
Odpowiedź do: Michalina_Katowice
Też mam wrażenie, że przy krótkiej historii firmy banki patrzą głównie na liczby i zabezpieczenia, a nie na sam pomysł importu, więc to co piszesz brzmi bardzo „życiowo”. U mnie w rozmowach najwięcej czasu zeszło na papiery od dostawcy (proforma/kontrakt), warunki dostawy i płatności oraz czy harmonogram da się sensownie zgrać z finansowaniem, bo zaliczka z obrotówki jeszcze przechodzi, ale „reszta przed wysyłką” robi się dla banku bardziej drażliwa. Przy akredytywie dodatkowo weryfikują realność dokumentów i to, czy warunki nie są ustawione tak, że płacisz praktycznie w ciemno. Jakie zabezpieczenia bank finalnie przyjął u Was i czy mieliście już przychody na spółce, czy wszystko dopiero startowało?
MirellaLodzTorun
12.04.2026 12:39
U mnie przy podobnym imporcie bank nie miał problemu z kredytem inwestycyjnym na maszynę, ale zaliczka dla Chin była największym „zgrzytem” – przy krótkiej historii firmy chcieli albo sporo własnego wkładu, albo twarde zabezpieczenia i sensowne papiery do transakcji (kontrakt, proforma, warunki dostawy, harmonogram płatności). Akredytywę dało się uruchomić, tylko bank patrzył na to, czy dostawca jest weryfikowalny i czy dokumenty w akredytywie są ustawione tak, żebyś nie płacił „za nic”, a i tak często kończy się na tym, że część płatności idzie poza LC, bo dostawcy tak wolą. Realnie oceniają zdolność spółki (obroty/marża, BIK/KRD, wyniki miesięczne), branżę i zabezpieczenie na maszynie + ewentualnie poręczenie, a nie sam fakt, że to Chiny. Masz już jakieś zabezpieczenie (hipoteka/poręczenie) i ile miesięcy spółka działa?
MajaOddluzenieKomornik
12.04.2026 15:34
U nas banki w ogóle nie miały problemu z „importem z Chin” jako takim, tylko z tym, jak to zabezpieczyć i czy firma udźwignie spłatę. Najbardziej drążyli: ile macie miesięcznych obrotów i marży, czy maszyna od razu generuje przychód, jakie macie kontrakty/zamówienia na produkcję oraz czy da się wziąć maszynę w leasing (bo wtedy łatwiej im to poukładać). Przy krótkiej historii zwykle chcą większego wkładu własnego albo twardych papierów pod przepływy, a sama zaliczka 30% bywa dla nich „najtrudniejsza”, bo to pieniądz wychodzący zanim jest cokolwiek w kraju. Akredytywa jak najbardziej wchodzi w grę, ale bank i tak patrzy na ryzyko dostawcy, warunki dokumentów i czy to jest sensownie opisane w kontrakcie (Incoterms, terminy, kary, specyfikacja). Czasem zamiast klasycznej akredytywy proponują jakieś prostsze rozwiązania typu gwarancja/limity na transakcje, ale to zależy od relacji i scoringu. Zwracali też uwagę na to, czy dostawca jest „sprawdzalny” i czy macie kogoś od odbioru/inspekcji, bo przy przedpłacie przed wysyłką łatwo zostać z niczym albo z maszyną „nie tą”. Macie już podpisany kontrakt/proformę i jakie macie obroty (rzędu dziesiątek czy setek tys. miesięcznie)?
Teresa_Lodz
15.04.2026 12:01
Z mojego doświadczenia banki podchodzą do tego ostrożnie przy krótkiej historii spółki: zaliczki na import często chcą zabezpieczyć (wkład własny, poręczenie/wysoki limit) i patrzą na umowę z dostawcą, proformę, wiarygodność kontrahenta oraz realne przepływy, a akredytywa jest możliwa, tylko zwykle wymaga limitu i konkretnych dokumentów z transakcji. Macie już jakąś historię obrotów na koncie i twarde zabezpieczenie (np. zastaw na maszynie/poręczenie właścicieli)?
JulitaKomornik
19.04.2026 10:14
Z mojego doświadczenia banki podchodzą do tego ostrożnie: przy krótkiej historii spółki często chcą mocnych zabezpieczeń, wkładu własnego i papierów do transakcji (kontrakt, proforma, warunki dostawy), a zaliczkę i akredytywę zwykle łatwiej spiąć, jeśli jest już linia w rachunku albo kredyt inwestycyjny na maszynę. Masz już jakiekolwiek obroty/roczne sprawozdanie i zabezpieczenie typu zastaw na maszynie lub poręczenie wspólnika?